|index|info|historia|fotografie|teksty|artykuły|dźwięki|gadżety|koncerty|odnośniki|

"ŚCIEŻKAMI  RYŚKA"


  Kariera zespołu przypomina sinusoidę, raz na górze, raz na dole, ale niezależnie od wszystkich problemów, które najczęściej nie miały nic wspólnego z muzyką - bo talentu "dżemowcom" nie brakowało - nigdy nie stracili swoich wiernych fanów.

  Nigdy nie byłem fanem "Dżemu". Rysiek Riedel nie był moim idolem. A jednak, gdy rok temu gdzieś między jednym mazurskim portem a drugim przeczytałem w gazecie, że Rysiek nie żyje poczułem się tak, jakbym stracił kogoś bliskiego. Odszedł człowiek, którego piosenki w pewnym okresie mojego życia były niezwykle ważne.
  Żeby dostać się na swój pierwszy koncert zespołu "Dżem", musiałem przejść przez wysoki płot okalający stadion tyskiego GKS-u. Był rok 1983. Zespół grał bodajże na tyskich Dniach Młodości, czy czymś podobnym. Z tamtego koncertu w pamięci utkwił mi tylko głos Ryśka. Głos, którego się nie zapomina.
  Naukę gry na gitarze rozpocząłem od "Whisky", od najpopularniejszego w historii polskiej muzyki rockowej akordu "G-dur", "E-dur" poznawałem z kolei na opowieści o tym, jak czuje się chłopak, kiedy pierwszy raz jest z dziewczyną: Czerwony jak cegła, gorący jak piec, muszę ją mieć.
  Pierwsze piwo w życiu wypiłem w barze "Pod Jesionami" w Tychach. Jego "zalety" opisywał Rysiek w swojej piosence: "Te same mury od rana, te same ściany, te same twarze". Tak się składało, że knajpa ta znajdowała się niedaleko mojego ogólniaka. Tak moje ścieżki przeplatały się ze ścieżkami Ryśka.
  Pamiętam także, jak zaśnieżoną ulicą odprowadzałem do domu pierwszą moją dziewczynę. Wracaliśmy z imprezy, podczas której na okrągło słuchaliśmy kasety "Dżemu". Wydawało mi się, że mam cały świat w swoich stóp. Pod nosem nuciłem najweselszą piosenkę "Dżemu": "Boże, daj mu dom, cichy kąt". Kilka lat później przeraziło mnie wyznanie: "Samotność to taka straszna trwoga.... wyobraziłem sobie, że nie ma Boga, nie ma nie".
  Przynajmniej raz w miesiącu odwiedzam tyski cmentarz komunalny. Mam tu kilku bliskich. Tu także od roku leży Rysiek Riedel. Nie lubię tam chodzić. Nie wypłakuję się nad jego grobem, jak setki jego fanek. Nie chcę uwierzyć, że Rysiek już nie zaśpiewa "Miałem na oku hacjendę, wspaniałą mówię wam, lecz nie chciała w niej zamieszkać, żadna z pięknych dam". Mam nadzieję, że Rysiek mieszka już w swojej hacjendzie.

ADRIAN OŁDAK

PS
Wszystkie fragmenty piosenek cytuję z pamięci. Może niedokładnie. Ale pamiętam!

poprzedni artykuł    następny artykuł

|index|info|historia|fotografie|teksty|artykuły|dźwięki|gadżety|koncerty|odnośniki|